Sobota 25 września okazała się kolejnym pięknym, jesiennym dniem w tym roku. Wyjechaliśmy z Paryża po 13-stej, żeby dotrzeć do kaplicy kościuszkowskiej w Montigny-sur-Loing na uroczystości rocznicowe przewidziane na godzinę 15-stą. Dojechaliśmy wcześniej, zanim pojawili się przedstawiciele lokalnych władz oraz delegacja z polskiej placówki dyplomatycznej. Poszliśmy więc z grupą licealistów z Sekcji Polskiej w Liceum Montaigne obejrzeć ruiny kaplicy poświęconej Tadeuszowi Kościuszce, które nadal można dostrzec w pobliskim lesie.

Wejście do kaplicy w stanie nienaruszonym jest widoczne od strony drogi prowadzącej do Genevray, ale główna bryła budynku znajdowała się kilka metrów dalej, wśród drzew. Teraz można zobaczyć tam jedynie kamienne fundamenty a także wyobrazić sobie owalny kształt kaplicy, na który wskazuje sposób ułożenia głazów. Widoczny jest także korytarz, który kiedyś łączył kaplicę z wejściem głównym. Wszystko porośnięte mchem i paprociami, scala się powoli z leśną roślinnością. Ale nadal istnieje i pełni funkcję pomnika ku czci Kościuszki.

Kolejna grupa polskich licealistów uczących się w paryskim liceum Montaigne poznała właśnie historię tej budowli i szczegóły z życia człowieka, któremu kaplicę tę wybudowała okoliczna ludność na znak szacunku i wdzięczności.

Tadeusz Kościuszko mieszkał w Genevray, w zamku Bervlle zaledwie kilkanaście lat, ale zdążył dokonać wielu dobrych rzeczy dla tutejszych mieszkańców : wybudował fabrykę dachówek i stworzył liczne miejsca pracy, unowocześnił posiadłość i zmodernizował sposób uprawiania pastwisk, zapoczątkował hodowlę nowych gatunków owiec. Zorganizował też obronę miasteczka Genevraye przed najazdem kozaków atamana Płatowa w czasie inwazji w 1814 roku. Zaczęto go uważać za męża opatrznościowego okolicy, tak więc po jego śmierci, z pomocą dawnego adiutanta Kościuszki, Franciszka Zeltnera, właściciela zamku w Berville, mieszkańcy Genevray i innych pobliskich miejscowości postanowili wybudować kaplicę pod wezwaniem św. Tadeusza. Pierwotne, dość ambitne plany obsypania kaplicy ziemią i stworzenia „Góry Kościuszki” na wzór krakowskiego Kopca Kościuszki zostały storpedowane przez ówczesny rząd rosyjski, ale wybudowana już kaplica pozostała.

Dzięki inicjatywie Towarzystwa Opieki nad Polskimi Zabytkami i Grobami Historycznymi we Francji wraz z niestrudzoną panią Barbarą Kłosowicz oraz merostwom Genevraye i Montigny-sur-Loing, co roku , pod koniec września lub w pierwszych dniach października, przy kaplicy kościuszkowskiej odbywają się uroczystości ku czci Tadeusza Kościuszki, bohatera narodowego trzech krajów: Polski, Francji i Stanów Zjednoczonych.

Stronę francuską reprezentowały w tym roku panie mer Genevraye ( Marie-Claude Périni) i Montigny-sur-Loing (Sylvie Monchecourte) a polską, pan Konsul Generalny, Andrzej Szydło oraz pani Jolanta Niedziela-Thibault . Oprócz licznej grupy licealistów w uroczystości wzięli udział wierni z parafii w Damarie -les-Lys wraz z księdzem, Piotrem Osińskim , pani Krystyna Pasquier, pianistka i klawesynistka oraz doktoranci z wydziału polonistyki paryskiej Sorbony. Po złożeniu kwiatów przed wejściem do kaplicy odbyła się, jak zwykle, msza św w intencji Naczelnika, tym razem odprawiona w malowniczym kościółku w Genevraye, do którego prawdopodobnie przychodził modlić się sam Kościuszko.

Po nabożeństwie zostaliśmy zaproszeni na podwieczorek do merostwa Genevraye. Polskich ciast dostarczyli uczniowie Sekcji a pani mer ufundowała napoje. W pięknej i malowniczej okolicy, Polacy i Francuzi gwarzyli o Kościuszce, dobrym i szczodrym człowieku, który do polskiej historii przeszedł jako wódz powstania noszącego jego imię, a do historii tej okolicy, jako wspaniały gospodarz i odważny sąsiad.

Coroczne uroczystości przy kaplicy kościuszkowskiej weszły już na stałe do kalendarza wydarzeń sekcyjnych. Bohater narodowy, którego uczniowie znają z kart podręcznika, dzięki temu wyjazdowi nabiera innych cech: staje się chyba mniej obrazkowy, bardziej ludzki, bliższy zwykłym ludziom. I zapada w pamięć. A o to przecież w edukacji chodzi : żeby pamiętać i nosić w sercu ludzi, którzy są tego warci. I przy okazji uczyć się od tych, którzy dokonali rzeczy wielkich w makro i mikroskali. A także czerpać wzory: bo jak brać przykład, to z najlepszych!

Danuta Charlon
Kierownik Sekcji Polskiej w Liceum Montaigne


0 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *